Rebelia Tekila Lala Prima Ambasadorzy POKUSA Rebelia i Prima Wakacje REBELIA Celerrimus Coursing Champion Chyba miłość  <3 Rebelia i Prima Charty Polskie Rebelia

Rebelia

Tekila

Lala

Prima

Ambasadorzy POKUSA

Rebelia i Prima

Wakacje

REBELIA Celerrimus Coursing Champion

Chyba miłość <3

Rebelia i Prima

Charty Polskie

Rebelia

Archiwum

Powered by mod LCA

Pierwsza majowa niedziela

Nic specjalnego na niedzielę nie planowaliśmy,
rzuciłam jedynie luźny pomysł, że skoczymy jakieś 20km od nas na odbywający się tam Jarmark.
Bardzo lubię targi rękodzieła i produktów regionalnych.
Jarmark odbywał się w okolicy kościoła, co wróżyło, że i pańska skórka będzie - a uwielbiam.
Dodatkowo, była to okazja, by dziewczyny pochodziły między ludźmi,
każda okazja do takiej aktywności jest wg mnie wskazana.

Ruszyliśmy więc, zakładając, że w drodze powrotnej zajedziemy do naszej Pani Vet,
by przekazać karmę od Belcando dla bezdomniaków z Fundacji
oraz podrzucić wyniki badań krwi chartów do konsultacji.

Ruszyliśmy więc, a że po drodze mijaliśmy las , skusiliśmy się na spacer.
Co prawda ubrana byłam raczej mało sportowo, ale co tam.

 

Rzecz jasna dziewczyn nie ucieszyło, że spacer trwał zaledwie z 40minut, więc w drodze od samochodu wlokły się niemiłosiernie.

 

 

Udało mi się tez uchwycić moment, gdy Rebelia zorientowała się, że to nie żarty i już jedziemy.
Tym samym zastosowała swoją stałą strategię, odwrót i położenie się na ziemi.
Ona nigdzie nie jedzie - było za krótko!

 

 

   

 

Po namowach udało się Gwiazdeczkę namówić do wejścia do samochodu.

Ruszyliśmy na Jarmark.

Dziewczyny gdy zobaczyły ludzi, samochody, wolną przestrzeń i ogólne zamieszanie bardzo się ucieszyły.
Takie warunki kojarzą im się jednoznacznie - zawody.
Śmiesznie były, gdy chodziły między ludźmi i rozglądały się za parcourem.
Rebelia ciągnęła w stronę wału przeciwpowodziowego licząc, że właśnie tam są zawody.

Jarmark okazał się małym Jarmarkiem, zakupiliśmy sok rokitnika dlla Pani Mamy,
pooglądaliśmy stoiska i udaliśmy się do samochodu.

 

Po Jarmarku krótka wizyta u Pani Vet i ...


No właśnie, normalni to my nie jesteśmy, bo wpadliśmy na pomysł,
że jednak pojedziemy od razu zobaczyć miejsce,
które wcześniej Tomek wypatrzył na mapie.

Jako, że ja ustawiałam GPS i trochę źle zrozumiałam jego wskazówki,
po tym jak troszkę błądziliśmy - dojechaliśmy na miejsce.

Troszkę musieliśmy na celu dojść, m.in. pokonując wał.




Niby nic nadzwyczajnego powiecie?
Świetnie! Tylko ja byłam w butach mało sportowych.
Ale co tam!
Szłam.
Co prawda przy schodzeniu z wału Rebelię, którą prowadziłam oddałam Tomkowi,
bo bałam się, że jak przyśpieszy zjadę na tyłku,
poza tym, że w buty nazbierałam kwiatków (nie pytajcie jak! nie wiem),
było całkiem spoko.



Dotarliśmy nad rzekę i zaniemówiłam.
C u d o w n e  miejsce.

 

Na tą plażę, którą widzicie na horyzoncie prawdopodobnie uda nam się przejść gdy poziom wody opadnie,
gdyż w jednym miejscu sięga bardzo blisko brzegu.

 

 

Miejsce jest urokliwe.
Woda, łąki, brak ludzi, miejsce do pobiegania i ochłodzenia się po wygłupach.

 

 

Jako, że w domku czekały na nas Tekila i Lala, a my wybyliśmy z domu "tylko na 2h",
a minęło już prawie 4, długo się na nowe miejscówce nie nabyliśmy, ale wrócimy niebawem.

Rasumując, podczas naszego szybkiego wyjazdu zaplanowanego na 40km i 2h,
pokonaliśmy ok 80-90km i nie było nas ok. 5h.
Lubię takie spontaniczne wyjazdy.
Było cudownie.

 

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież