ABC urlopu z Psim Staruszkiem by Mabye Chart

 

 

 

𝐖𝐲𝐣𝐚𝐳𝐝 𝐧𝐚 𝐮𝐫𝐥𝐨𝐩 𝐳 𝐩𝐬𝐢𝐦 𝐬𝐞𝐧𝐢𝐨𝐫𝐞𝐦𝐣𝐚𝐤 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐠𝐨𝐭𝐨𝐰𝐚𝐜́ 

Pomysł napisania tego artykułu przyszedł spontanicznie.
Podczas pobytu w Posiadłość Basen Przesieka w pewnej chwili olśniło mnie, ile rzeczy musiałam przygotować przed wyjazdem z psimi seniorkami – dla mnie to było naturalne, mam suczki w wieku 15,5 roku oraz 12,5 roku i nie jest to nasz pierwszy wyjazd ale pomyślałam, że może moje doświadczenie przyda się osobom, które myślą nad wyjazdem z seniorem.

Zacznę od tego, że moje psy jeżdżą z nami od wielu lat, tym samym będę pisała o wyjazdach z  perspektywy psów, które robią to regularnie minimum 2x do roku.

 


𝐁𝐀𝐃𝐀𝐍𝐈𝐀


Mam nadzieję, że nie muszę Wam mówić jak ważną kwestią czy to w opiece nad młodym psem czy seniorem są profilaktyczne badania.
Ja w przypadku moich seniorek staram się, by badania wykonać właśnie przed wyjazdem.

W przypadku Staruszków badania oczywiście robimy częściej. Teki z racji jej przewlekłej choroby krew i USG co 3mc, badanie serca co pół roku.
Staram się wszystko tak wyliczyć, by badania zrobić właśnie w okolicach wyjazdu – myślę, że jest to dobre rozwiązanie.
Pamiętam jednak o tym, że badania to jednak stres dla psów tym samym nie robię ich na 2 dni przed wyjazdem tylko np. na 2-3 tyg wcześniej.

Nie odrobaczam i nie szczepię przed wyjazdami, bo co by nie mówić, to jednak ingerencja w organizm więc „po”’ potrzebny jest im odpoczynek, a nie wyjazdy.

 

𝐏𝐒𝐈𝐀 𝐀𝐏𝐓𝐄𝐂𝐙𝐊𝐀

Wyjeżdżam z 4 psami więc może moja apteczka wygląda trochę obszerniej, bo zabieram np. więcej sztuk danego preparatu ale tak czy inaczej apteczka moim zdaniem jest niezbędna.
Tu link do tego co powinno się w niej znaleźć:
Oczywiście oprócz standardowego wyposażenia zabieram leki suczek, suplementy.

WAŻNA sprawa! Steryd i adrenalina. Ja dopóki mi Prima w domu nagle nie spuchła i cudem dowiozłam ją do veta (po 15min miała już spuchniętą mordkę i szyję) nie miałam pojęcia, że pies może mieć taki silny i nagły odczyn alergiczny i to nie wiadomo po czym – ba! do dziś nie wiem.
Jeżeli wiecie, że jedziecie na totalne zadupie, to ja bym jednak porozmawiała z lekarzem vet o tym by przeszkolił Was z podawania zastrzyków i zabrała niezbędne rzeczy.

 

𝐖𝐄𝐓𝐄𝐑𝐘𝐍𝐀𝐑𝐙

Gdy jadę w nowe miejsce pytam właścicieli o to gdzie w okolicy znajdę weterynarza, ale w większości przypadków sprawdzam sama. I to nie sprawdzam na zasadzie „szukaj w google, screen czy zapisanie telefonu”, o nie!
Dwa lata temu przekonałam się, że wiele lecznic działa w innych godzinach niż wskazane w necie, mało tego – te które mają być lecznicami 24h nie są nimi w rzeczywistości.
Najlepszy sposób to dzwonienie i pytanie.
Gdy dwa lata temu byłam na wakacjach z Tekilą, która miała w trakcie ostre pogorszenie stanu zdrowia, dodzwoniłam się nawet do Inspekcji Weterynaryjnej by uzyskać jakieś informacje o działających lecznicach w okolicy Ustronia Morskiego, bo nie wierzyłam, że najbliższa 24h jest w Szczecinie – ale okazało się to prawdą :/ nie ma!
Reasumując, ja wolę mieć potwierdzony telefonicznie adres i zakres godzinowy usług i wtedy czuję się pewniej.

 

 

 

𝐀𝐊𝐂𝐄𝐒𝐎𝐑𝐈𝐀
Oprócz obroży, szelek, smyczy zabieram również:
- dodatkowe adresatki (nigdy nie wiadomo czy jakaś się nie zgubi)
- ubranko „lekki” i cieplejsze – nigdy nie wiadomo jaka będzie pogoda, a np. na siedzenie na plaży wieczorami przyda się coś cieplejszego
- odblaskowe bandamki lub obroże ledowe
- miseczki do jedzenia, maty spowalniające by czymś zająć w nudny wieczór oraz miski na wodę – wolę jak piją w moich
- małe kocyki do zabrania ze sobą w plecak w góry, na łąkę, na plażę
- duuuuużo kocy do przykrycia kanap, łóżka i to nie tylko dlatego, by nie roznosiły sierści ale Staruszkom zdarzają się wpadki jak ubrudzenie koca brudną pupą, jakiś wymiot, wolę być przygotowana na taką ewentualność,

Zabieranie kocyków i kocy ma też jeszcze jedną funkcję,  uważam, że każdy z nas czy to ludzi czy psów ma swoje przyzwyczajenia, ja chcę by moje psy w nowym miejscu czuły się jak najlepiej.
Nie bez powodu szczeniaczka wydaje się do nowego domu z kawałkiem kocyka pachnącego mamą i rodzeństwem, ja uważam, że kocyk pachnący naszym domem pozwoli psu się szybciej zaaklimatyzować.
Jako pedantka oczywiście przed wyjazdem piorę wszystkie koce, ale staram się by był to ten sam płyn i proszek, a dodatkowo ze dwa kocyki używamy, przez 2-3 dni – śpią na nich lub w ich okolicy, by przeszły zapachem.
No może teraz połowa z Was puka się w głowę, że to głupota, ale ja tak nie uważam. Stara dupa jestem, a jednak jak pojadę gdzieś i wtulę głowę w moją poduszkę, którą zabieram ze sobą czuję się milion razy lepiej.

Bezwarunkowo zabieram ze sobą też legowiska i znów z dwóch powodów.
Po pierwsze dlatego, że uważam, że dobre legowisko to podstawa dobrego snu.
A teraz gdy moje Starszaki mają problemy ze wskakiwaniem na kanapy legowiska są dodatkowym schodkiem ułatwiającym im wchodzenie i schodzenie.

 

Na ten wyjazd pierwszy raz zabrałam też linkę treningową, Tekisia po przejściu zespołu przedsionkowego ma lekkie problemy z równowagą oraz pogorszył jej się słuch. Szykując się do Przesieki wiedziałam, że muszę mieć jakąś linkę, ale nie chciałam biothane bo jest ciężka moim zdaniem.
Z polecenia na IG zdecydowałam się na linkę od JoQu – i serio jest tak mega lekka, że ona jej nie czuje. Specjalnie wybrałam kolor czerwony. Gdy Teki chodziłam po domu i były otwarte drzwi zapinałam jej do szelek linkę i było mi łatwiej kontrolować gdzie jest, bo np. jej nie było ale w domu była linka więc wiedziałam, że jest niedaleko. Gdyby linki nie miała leciałabym już jej szukać :P

 

 

 



Moim zdaniem w przypadku psich seniorów, którzy mogą nie dosłyszeć, nie dowiedzieć lub / i mieć swoje pomysły na życie taka taśma to wybawienie, a taka lekka to już absolutne must have.
A i dodam, że ta akurat się nie brudzi, więc cały wyjazd szurała nią i po trawie i po piasku i po kamieniach i nie musiałam jej pracą.
Ja czułam się pewnie, że mam ją pod kontrolą, Tekisia nie czuła , że ma linkę – no idealo.

 

𝐉𝐄𝐃𝐙𝐄𝐍𝐈𝐄

Bardzo ważna sprawa!

No ja jestem specjalistką ponieważ Tekila od 15lat ma problemy jelitowe więc swoje przeszłyśmy.

Ale psiaki-starszaki często mają problemy jelitowe i warto być na to przygotowanym.

Ja zawsze zabieram więcej karmy. Zabieram karmę i suchą i mokrą.
W przypadku Lali, która nie musi jeść karmy weterynaryjnej zabieram różne karmy, by mieć je pod ręką i potem nie latać po sklepach i nie szukać, gdy którąś Lala oprotestuje.

W przypadku jedzenia nieodłączną rzeczą którą zabieram są probiotyki oraz siemię lniane do zaparzania – na wszelki wypadek. Zabierałam też, teraz już co prawda nie ale…UWAGA! Marchewkę i kleik ryżowy.
I proszę się nie śmiać. Bo jak Wam się pies pochoruje na rozstrój żołądka i gdy już się sytuację ogarnie lekami czy też głodówką i probiotykami – zależy od przypadku i będziecie musieli mu podać coś lekkiego np. kleik na marchwiance to ja Wam w niektórych miejscowościach życzę powodzenia w szukaniu kleiku :P ja tam wolę mieć pod ręką i spokojną głowę, że nie będę musiała szukać i tracić czas. Wiem, że to skrajny przypadek, no ale poparty moimi doświadczeniami.

Bo to ja w sierpniu 2018 na Kaszubach pod prysznicem na mini kuchence turystycznej z butlą gotowałam marchwiankę, co poprzedzone było szukaniem marchewki i mięsa indyczego, co uwierzcie mi nie było łatwe na lekkim zadupiu na którym byliśmy.
I o ile bez mięcha by się obeszło, to posiadanie wtedy z dwóch marchewek i kleiku zaoszczędziło by sporo nerwów, no ale wtedy mieliśmy sytuację naprawdę podbramkową – Tekisia miała wymioty zabarwione krwią, dostała leki, zapragnęła jeść i po głodówce musieliśmy coś na szybko ogarnąć.
Nigdy wcześniej nie mieliśmy takiej sytuacji, ale skoro się przytrafiła to wyciągnęłam wnioski.

 

  

 

𝐏𝐎𝐃𝐑𝐎́𝐙̇

U nas z racji diety Tekisi, obowiązkowe jest zabranie jedzonka (je co 2-3h) ale tak czy inaczej wiek psów wymusza przerwy w podróży, po pierwsze ze względu na siku i ew kupę ale również fakt, że długa podróż, leżenie w jednym miejscu może nie być wygodne dla psa, którego stawy nie pracują jak dawniej.
Jeżeli nasz pies nie przesypia 8h w aucie, to proponuję przerwy co 2-3h na rozprostowanie kości.
Staram się zatrzymywać nie na stacjach czy przy Mc Donaldzie ale na odludziu, by mogły swobodnie bez hałasu, widoku aut, ludzi pochodzić sobie.
 

Pamiętam też o wodzie. Co np. godzinę nalewam odrobinę i podsuwam pod mordkę z pytaniem czy chcą się napić (rzecz jasna jak nie śpią, nie budzę ich specjalnie :P ) , nerki to ważna sprawa, a emocje związane z podróżą mogą sprawić, że nie mając miski pod nosem non stop jak w domu mogą o piciu zapomnieć.

𝐏𝐎𝐁𝐘𝐓

Oczywiście jeżeli mamy możliwość zabrać psa w miejsce w którym był i które już zna to jest to najfajniejsze rozwiązanie.
My od ponad 9 lat nad morze jeździmy w to samo miejsce, teraz już do naszej znajomej.

Od zeszłego roku jeździmy do Przesieki, którą kocham całym sercem, a mój psy od pierwszego wyjazdu czują się tam jak w domu.


Ostatnio jak byliśmy nad morzem i mieszkaliśmy w innym domku – obok naszego, to Lala na „dzień dobry” po wyjściu z auta, zajrzeniu do naszego aktualnego domku wyszła z niego i poszła do tego obok :P „naszego starego” – mina ludzi którzy byli na tarasie i do których podchodzi pies i sobie wbija im do domu bezcenna.
Totalnie się tego nie spodziewaliśmy więc nie pytajcie jak się czułam.
Na szczęście ludzie okazali się psiolubami i cytując klasyka „śmiechom nie było końca”.
Cały wyjazd jak wracaliśmy ze spacerów musiałam jej pilnować, bo szła do „starego domku” :P zamiast naszego aktualnego.

To dowód na to jak pamięta miejsce i jak  się w nim czuje.

Po przyjeździe na miejsce żadnych atrakcji, żadnych wyjść spacerowych, tylko teren i odpoczynek.
Następny dzień również lajtowo, by psy odpoczęły i dopiero trzeciego dnia planujemy dla Seniorek jakieś spacery poza teren.

 

  

 

W ciągu dnia gdy jesteśmy na ogromnym ogrodzonym terenie jak w Posiadłość Basen Przesieka, gdzie do dyspozycji mamy 1 hektar terenu zwracam uwagę na to, by Staruszki odpoczywały. Znam je, wiem, że jak by mogły to by non stop za mną chodziły, tym bardziej Tekila, które nie przyśnie jak mnie nie ma. Tym samym gdy widzę, że już trochę podreptała robię przerwy i np. godzinkę siedzę w domu – by ona mogła pospać, nie ma tego złego – jest czas na ogarnięcie internetu :P

 

 

 


Reasumując: wiedząc, że one też są podekscytowane dozuję im aktywności, tym bardziej jeżeli jest upał.

Oczywiście jadąć na wakacje z psami Staruszkami i nawet o 10lat młodszymi chartami musimy rozdzielać wiele razy spacery, wtedy jedna osoba zostaje ze Starszyszną, a druga zabiera młode na bieganie.

 

     



𝐏𝐎𝐃𝐒𝐔𝐌𝐎𝐖𝐀𝐍𝐈𝐄

Jeżeli weterynarz nie widzi przeciwskazań do wyjazdu starszego psa, jeżeli owy pies lubi wyjazdy to choć wymaga to innych przygotowań i zaangażowania na miejscu uważam, że mega warto.

Moja Tekisia ma 15,5 roku, ma swoje choroby, w połowie 2020 przeszła zespół przedsionkowy, z którego wyszła obronną łapką i wiecie co? Za każdym razem przed wyjazdem pojawiają się jakieś wątpliwości czy dobrze robię, ale kurde leżenie na kanapie i spacery w tych samych miejscach to nie jest nic fajnego, ja widzę jak ona się rozwesela jak zabieram ją na spacer w nowe miejsce, jak zabieram nie tylko ją ale wszystkich – ona odżywa.
To tak jak z człowiekiem moim zdaniem – rozsądna aktywność w starszym wieku pozswala na utrzymanie mózgu i ciała w lepszej kondycji.
W przypadku psów które mogą pozwolić sobie na wyjazd, a my możemy im go zapewnić to też przecież aktywność dla mózgu. Każdy z lekarzy opiekujących się Teki : neurolog, kardiolog, nasza doktor powiedzieli to samo: „ma cieszyć się życiem, ma żyć”!
Więc zabieram i jadę.

Z Laleczką sprawa jest łatwiejsza, bo nie ma chorób przewlekłych ale stosujemy oczywiście wszystkie powyższe zasady z racji jej prawie 13 lat.

 

Pamiętajcie – każdy ruch dozowany z rozsądkiem jest wskazany, również ten związany z wyjazdami.

 

 

 

 

Odsłony: 88
Drukuj